Tydzień piąty: Test posłuszeństwa i psychologiczna dominacja
W tym tygodniu przestałam być łagodna. Nie dlatego, że chciałam go złamać. Dlatego, że musiałam sprawdzić , czy to, co zbudowałam, to coś więcej niż maska. Czy jego posłuszeństwo to tylko nawyk – czy potrzeba . Czy uczył się moich reguł z lęku – czy z pragnienia służby . Nie pytam. Tworzę warunki i obserwuję . Dzień 1: Odebranie kontaktu wzrokowego Powiedziałam mu, że od dziś nie ma prawa patrzeć mi w oczy bez wyraźnego pozwolenia. Ani przez przypadek, ani podczas rozmowy, ani przy rytuałach. Zamiast tego: Ma patrzeć w ziemię, w moje stopy lub na miejsce, które mu wskażę. Gdy przypadkiem uniesie wzrok – klęka i czeka na karę. Gdy naprawdę poczuje tęsknotę za spojrzeniem – może poprosić o „minutę łaski”. Nie prosił przez dwa dni. Na trzeci, cały drżał. Podszedł do mnie, ukląkł i szeptał: „Pani... nie wiem, kim jestem, kiedy nie widzę Pani spojrzenia.” To było piękne. Nie dałam mu tej minuty. Zamiast tego – położyłam mu dłoń na karku. Milcząca nagroda. Nie...